3-4 WRZEŚNIA 2021 r.

Maraton na orientację – jak zacząć?

Czy oglądając zdjęcia biegaczy przemierzających na przełaj lasy, łąki, mokradła, czytając relacje o tym jak fantastycznym sportem jest ta cała orientacja nachodziła Was myśl „Kurczę, muszę spróbować!”, jednak zaraz po niej w głowie pojawiały się kolejne „Ale z czym to się je? Na pewno się zgubię! To trzeba mieć kompas? Jak się ubrać?” i ostatecznie z początkowego zapału nic nie zostało? Jeśli tak, to ten artykuł jest właśnie dla Was 🙂

Podstawowe zasady 

Zawody na orientację charakteryzują się tym, że trasa wyznaczona jest nie za pomocą linii, tylko za pomocą punktów. To trochę tak jakby podczas Maratonu Warszawskiego powiedzieli Wam, że pierwszy pomiar czasu jest przy Świątyni Opatrzności Bożej, drugi w Łazienkach, trzeci przy Stadionie Narodowym, a meta na Wybrzeżu Gdańskim. I to wszystko. Żadnych barierek, olinowań, pilotów. Po prostu musisz w tej kolejności dobiec w te miejsca. Jak to zrobisz zależy od Ciebie! Oczywiście w przypadku tak licznej imprezy w tak ruchliwym mieście byłoby to niemożliwe, ale jeśli imprezę przenieść do Puszczy Kampinoskiej to czemu nie?

Zawody na orientację najczęściej odbywają się w dużych kompleksach leśnych. Zawodnicy otrzymują mapę z zaznaczonymi punktami kontrolnymi, do których muszą dobiec i na karcie startowej (czasami elektronicznym chipie) potwierdzić swoją obecność. Trasę pomiędzy poszczególnymi punktami wybierają sami i sami też pilnują, żeby się po drodze nie zgubić. Na zawodach zakazane jest korzystanie z nawigacji GPS, więc pomoże nam jedynie mapa, kompas i licznik odległości.

Przykład przebiegu między dwoma punktami z zaznaczonymi wariantami kilku zawodników. (tutaj trasa rowerowa)

Na mapie start oznaczony jest trójkątem a meta podwójnym kółkiem, punkty kontrolne oznaczone są kółkami. Jeśli kółka połączone są kreskami to znaczy, że organizator narzuca nam w jakiej kolejności mamy je zdobywać, w przeciwnym razie punkty tworzą dziwną rozsypkę a to w jakiej kolejności będziemy je podbijać zależy od nas.

W terenie punkt kontrolny oznaczony jest biało-pomarańczowym lampionem. Na dużych zawodach będzie to trójwymiarowy lampion o wymiarze 30x30cm widoczny z każdej strony (czasami na punktach kontrolnych są też sędziowie), na mniejszych będzie to zalaminowana kartka A4 przyklejona do drzewa. Na punkcie znajduje się też dziurkacz do potwierdzenia Waszej obecności na karcie startowej. Czasami na zawodach wykorzystywany jest też elektroniczny pomiar czasu systemu sportIdent.

Zawodnik potwierdzający obecność na punkcie kontrolnym

Jaka mapa?

Mapy terenu, na jakich rozgrywane są zawody dostarcza organizator. Na mapach oznaczone są różowymi okręgami punkty kontrolne, różowym trójkątem start, a podwójnym okręgiem meta. Na imprezach na orientację używa się wielu typów map ale przeważają:
– mapy geodezyjne w skali 1:50 000 (przykład kliku kliku)
– mapy do orientacji sportowej w skalach 1:10 000 lub 1:15 000 (przykład kliku kliku)

Mapy te różnią się oznaczeniami, skalą, dokładnością i stopniem aktualizacji. Przed imprezą warto dowiedzieć się jakie mapy ma zamiar wykorzystać organizator i trochę przestudiować ich legendę.
Poradnik dot. map do orientacji sportowej  i nawigowania po nich – kliku kliku
Legenda mapy geodezyjnej – kliku kliku

Przykład dokładnej mapy do orientacji sportowej w skali 1:10 000

Kompas i nawigacja

Początkujący nawigator powinien starać się nawigować przede wszystkim po drogach. Jego zadanie utrudnia fakt, że dróg w lesie jest więcej, niż na mapie (na tej 1:50 000), wiją się one w różnych kierunkach i wszystkie wyglądają prawie tak samo. Tutaj z pomocą przychodzi nam kompas, który pozwala prawidłowo zorientować mapę i wybrać prawidłową drogę. Biegając na orientację warto kontrolować kierunek nawet kilka razy na minutę,  bo zerknięcie na kompas to chwila, a odejście kilkaset metrów nie w tym kierunku to już poważna strata zarówno czasu jak i sił.

Na mapie „sportowej” zaznaczone są wszystkie drogi, dlatego biegnąc wystarczy liczyć mijane skrzyżowania i w odpowiednim momencie skręcać, pamiętając o sprawdzaniu kierunku z kompasem. Na mapie 1:50 000 może być tak, że nie wszystko będzie się zgadzać (mapy są „zgeneralizowane” i mają już około 30 lat), dlatego bardziej niż na ilość mijanych skrzyżowań należy zwrócić uwagę na pokonaną odległość. Jak zmierzyć ile już się przeszło, przebiegło? Sposoby są trzy: na zegarek – jeśli kilometr przebiegamy w 6 minut to 100m w jakieś 36s, licząc kroki – tutaj każdy musi sam zmierzyć sobie długość swojego kroku lub przy pomocy zegarka z GPS-em. Na naszych rajdach dopuszczamy mierzenie pokonanego dystansu przy pomocy GPS-u. Zabronione jest natomiast korzystanie z GPS-ów z wgranymi mapami, w tym map google’a w telefonach komórkowych.

Jaki kompas? Najwygodniejszy jest tzw. „kciukowiec”, czyli kompas mający gumkę, którą zakładamy na kciuk i w każdym momencie możemy go użyć, nie musimy wyciągać go gdzieś z kieszeni i marnować cennego czasu. Na start świetnym wyborem będzie ten kompas.

Ubiór i obuwie

Ubiór zależy od pory roku i od tempa jakim będziemy się poruszać, jednak należy pamiętać, że lepiej mieć jedną warstwę za dużo niż za mało. Jeśli okaże się, że jest nam za ciepło zawsze możemy jedną warstwę schować do plecaka. Plecak to nasz nieodłączny towarzysz na trasach maratonów na orientację. Na trasie często przyjdzie Wam spędzić nawet kilkanaście godzin i właściwie cały zapas picia i jedzenia trzeba nosić ze sobą. Można go oczywiście uzupełniać w mijanych sklepach lub na punktach odżywczych przygotowanych przez organizatora. No i nie wpadajcie na pomysł, żeby startować w krótkich spodenkach, nawet jak jest bardzo ciepło, punkt kontrolny na środku pola pokrzyw może Was wtedy całkowicie pozbawić przyjemności ze startu.
Jeśli chodzi o obuwie to doradzałbym wygodne buty biegowe z dobrym bieżnikiem, nawet osobom, które mają zamiar chodzić. Wysokie buty trekkingowe na 25, 50, 100 kilometrowej trasie przyniosą więcej szkody, niż pożytku. Warto natomiast zaopatrzyć się w stuptuty, które zapobiegną wpadaniu śniegu lub błota od góry do buta.
Stara zasada mówi, żeby do biegania ubierać się tak, jakby na dworze było 10 stopni więcej. Po wyjściu na dwór powinno nam być chłodno, ale w biegu powinniśmy się szybko rozgrzać. Warto ubierać się na cebulkę, żeby w razie czego móc coś z siebie zrzucić lub ubrać dodatkową warstwę. Zimą nie zapominajcie o rękawiczkach, dłonie muszą trzymać mapę i kompas i szybko marzną.

Te dwie panie nie założą sukienki na kolejną imprezę. fot. Arkadiusz Jaskuła

Czołówka

Ponieważ na trasie maratonu na orientację często przyjdzie nam biegać po ciemku warto zaopatrzyć się w dobrą lampkę zakładaną na głowę, tzw. czołówkę. My zachęcamy do lamp o dużej mocy, bo dają one bardzo dużą przewagę szczególnie podczas szukaniu punktów kontrolnych i przy biegu na azymut.

Zawodnicy z potężnymi czołówkami na głowie 🙂

Trening
Jak przygotować się do zawodów na orientację? Jeśli chodzi o kondycję sprawa jest jasna (chociaż doradzamy przerzucenie się z chodników w teren), natomiast co z nawigacją? Tutaj polecamy sieć stałych tras do biegu na orientację o nazwie Zielony Punkt Kontrolny (dostępne również na stronie http://treningbno.pl/). Ze strony internetowej można pobrać mapy z treningami i samemu ruszyć na trening w poszukiwaniu ustawionych w lesie stałych punktów kontrolnych.

Jeśli jesteś z Poznania lub Bydgoszczy napisz do nas, a zorganizujemy Ci indywidualny trening z poruszania się z mapą i kompasem!

Słupek projektu Zielony Punkt Kontrolny

Puchar Polski

Klasyfikacja w Pucharze Polski ma miejsce na dwóch dystansach 100km (w tym sezonie jest 14 takich imprez) i 50km (takich imprez jest aż 43). Na każdej z imprez można zdobyć punkty do klasyfikacji, które oblicza się poprzez czasową stratę do zwycięzcy. Kalendarz imprez jest dostępny u nas na stronie, a wszystkich szczegółów dotyczących PMnO dowiecie się ze strony http://pmno.pl . Jeśli przeraża Cię dystans 50 kilometrów to na większości z pucharowych imprez znajdziecie również krótsze trasy.

Nie bójcie się spróbować! Bieg na orientację to dyscyplina, gdzie na próbę wystawiamy nie tylko naszą wytrzymałość fizyczną, ale również szare komórki. Jest to niesamowite wyzwanie, ale również fantastyczna zabawa i ogromna satysfakcja już z samego ukończenia trasy.

Fotografia na górze strony autorstwa Stanisława Rittera.